Posty

Przystanek 10 - Kraina Trzech Tysięcy Jezior

To już jest koniec wielkich równin. Za tymi oto niewielkimi wzgórzami, będącymi naturalną granicą, znajduje się kraina zwana trzema tysiącami jezior, Shjarny-Torckoga. Liczba ta jednak nie oznacza, że jest ich rzeczywiście dokładnie tyle. Według wierzeń ludów tych ziem jest to liczba święta czy też boska, która po prostu oznacza bogactwo. Czyli mowa o ziemiach bogatych w jeziora. Będziemy spotykać na naszej drodze pojedyncze grupki osób, jak i rybackie osady, czy to domy na palach, czy złączone łodzie, czy też zaludnione wysepki. Tubylcy bardzo cenią sobie swój spokój i przestrzeń. Najlepiej jakbyście się do nich w ogóle nie odzywali, i jedynie ich obserwowali. Nie są groźni, jednak potrafią na swój sposób być bardzo dowcipni, żeby nie powiedzieć wredni. Jak poczują, że się im naprzykrzamy, będą nam podrzucali Marir-Axali, co w wolnym tłumaczeniu znaczy pachnący piasek. W rzeczywistości są to sfermentowane glony, które straszliwie śmierdzą. Uwierzcie mi, tego zapachu nie zapomnicie do...

Przystanek 9 - Wielkie Równiny / Mędrzec o Zielonej Twarzy

Po kilku dniach spędzonych wśród tych dzikich przestrzeni zaznaliśmy spokoju ducha i doznaliśmy prawdziwego hartu na ciele. Warunki są tu bardzo trudne i tylko dzięki wspólnemu celowi jest możliwe utrzymać się przy zdrowiu i zmysłach. Dzięki śpiewom i modlitwom. Dzięki wsparciu i wierze. Słyszałem, że niektórzy zastanawiają się nawet, czy nie zostaliśmy przypadkiem wybrani przez Boga. Nie każdy jednak chce tego przeżycia i uczucia opisywać, zamykać w ciasne ramy słów. Nie powinniśmy tego robić, chyba że komuś to służy. Ten jednak nie powinien swojego sposobu narzucać innym. Jutro rano wyruszamy. Jesteście gotowi? Czeka nas kilkanaście kilometrów wędrówki do tęczowej skały, tam gdzie jest dom mędrca o zielonej twarzy, który tam spoczywa i duma. Najpewniej tak też już zostanie. Jeszcze tego wieczoru wypijemy wywar z korzeni roślin, które rosną tu od czasów najstarszych plemion, jednak używane były tylko przez szamanów. Pił ten napój nasz wielki wojownik Leopolias i wprowadził go do pows...

Przystanek 8 - Wielkie Równiny / Horyzonty

Mamy tyle na świecie mądrych głów. Nie wiadomo kogo słuchać. Może nikogo? Mnie też nie musicie, nie powinniście nawet. Przetwarzajcie, filtrujcie to, co mówię i robię. Przecież jesteście tutaj z własnej woli, prawda? Może warto więc brać sobie tylko niektóre słowa i rady do serca, do życia, a resztę odsiewać? Ale skąd możemy wiedzieć, co jest wartościowe, a co nie? Jak wiele każdy z nas stracił w życiu na tym, że posłuchał kogoś lub zainspirował się cudzymi słowami, cudzymi przemyśleniami, doświadczeniami. To straszne.  Życie jest niesprawiedliwe. Albo właśnie bardzo sprawiedliwe, obracające miliardem losów, wcieleń, istnień, sterując sprawiedliwością według konkretnego wzoru, metody, strategii. A my tego zwyczajnie nie pojmujemy. Jesteśmy  ja te dzieci. Marudzimy, że nie wolno nam zjeść cukierka i wyzywamy z tegoż powodu naszych rodziców, którzy mają na swoim celowniku jedynie nasze dobro. Akurat my rodzice, oni rodzice, tamci rodzice, my wszyscy, ludzie, jesteśmy bardzo omy...

Przystanek 7, Wielkie Równiny /Pułapka

Pierwsze godziny wędrówki wśród wysokich traw i gorącej od słońca ziemi były ciężkie do wytrzymania nawet dla najtwardszych. Równiny słyną z upałów i zacinających, suchych wiatrów, które wprawiają ostre krzewy w diabelski taniec. Kolce tną na oślep, ranią bez sumienia, wysokie trawy oplatają szyję, przyprawiając o zawrót głowy, a wielkie bąki wplątują się we włosy, czego w najdalszym pokrewieństwie nie można nazwać przyjemnością. Teraz jednak rozpościerał się przed nimi wielki dywan z piasku, który tu wyrósł nie wiadomo skąd. Żółto szary odcień łączył się z niebieskim niebem na horyzoncie, i aż dziw, że nie ma w tym nic pięknego. Wśród wędrowców rozchodzi się jęk przerażenia. To nie wygląda jak złoty szlak, przypomina za to do złudzenia najgorszy sen - przestrzeń, którą należy ominąć szerokim łukiem. Wiatr huczy niczym zepsute tuby i puzony. Chmury zachodzą, a temperatura drastycznie spada o kilkanaście stopni. Wszyscy zbijają się w ciasną grupę. Przewodnik przemawia. Wiem, że te ...

Przystanek 6, Wielkie Równiny

Po kilku noclegach wśród starych murów skalnego miasta, na zamku - Perle Dawnej Epoki, czeka nas byt całkowicie odmienny. Tam, nawet jeśli nie doznaliśmy przepychu miasta, mogliśmy poczuć energię zakorzenioną w każdym zakamarku. Zamek chronił nas przed deszczem, nadmiernym słońcem, pozwalał przechowywać jedzenie i dobytek w bezpiecznym miejscu. Każdy mógł robić to, na co miał ochotę, mieliśmy kilku samotników, inni łączyli się w małe grupy. W głowach swoich mogliśmy wyobrażać sobie i odgrywać sceny z Królewskiego dworu, mogliśmy dostrzec kilka pozostałości po normalnym życiu, które prowadzili mieszkańcy miasta. To był z pewnością potrzebny czas, aby przemyśleć kilka kwestii. Na szczęście nie musimy doznawać tych wielkich przykrości, które spowodowały, że dwór królewski wraz z ludem musiał się wynieść ze Stolicy. Przemierzymy jednak podobną drogę, która zaprowadziła ich nad morze. W międzyczasie zrobimy kilka przystanków. Pierwszym z nich są Równiny - właśnie rozpościerają się przed na...

Przystanek 5, Ruiny Zamku

Wielu z was z pewnością się zastanawia, dlaczego nas ten cholerny Ernest zaprowadził na Zamek najtrudniejszym podejściem z możliwych; dlaczego musieliśmy przedzierać się przez gęste krzewy, wspinać się na drzewa, przeciskać przez pionowy komin, czołgać przez wydrążony otwór w wielkiej skale, brudząc się podczas tego podejścia błotem, zdzierając skórę o pieskowe powierzchnie, raniąc się ostrymi kolcami krzewów dzikiej róży i agrestu, parząc skórę o liście pokrzywy, szpikując sobie dłonie i golenie igłami ostu? Dlaczego? W pierwszym rzędzie pragnę przeprosić was, moi drodzy, lecz przejście tej drogi było konieczne dla zrozumienia istotnej sprawy. Gratuluje wam, bo dostać się tu z ciężkim plecakiem jest naprawdę sukcesem. Zresztą, niestety, niektórzy się poddali, poszli dookoła - Ci najpewniej przy następnej okazji, czyli przed kolejnym wyzwaniem, całkowicie zrezygnują ze Złotego Szlaku. Bardzo was proszę, bądźcie dla nich łaskawi, pomagajcie im, wspierajcie ich, tak jak potraficie n...

Przystanek 4, Studnia Słońca

Obóz spakowany! Możemy być z siebie dumni. Mamy za sobą pierwsze noce spędzone na szlaku. Rozbiliśmy obóz i podzieliliśmy się obowiązkami. Wielu z nas dużo pracowało, inni mniej, poświęcając swoją uwagę wspieraniu i podziwianiu tych pierwszych. Taki podział jest zupełnie naturalny i potrzebny. Poradziliśmy sobie świetnie, zbliżyliśmy się do siebie i mamy wszelkie podstawy do tego, aby wyruszyć w kierunku Studni. Na pewno o niej słyszeliście. Droga nie jest najtrudniejsza, ale dość długa. Musimy obejść Bagno i zajść z drugiej strony Skalnego Miasta. Zajmie nam to sześć godzin. Jeśli nam się uda, zobaczymy słońce padające na wieżę ruin, a jest to szczególny moment, o którym wam opowiem na miejscu. Moi drodzy, ruszamy! Na wielu twarzach widzę zmęczenie, radość i zdumienie jednocześnie. Nie robiliśmy dłuższych przerw i mamy świetny czas. Przybyliśmy piętnaście minut temu, złapaliśmy oddech, mieliśmy już okazję podziwiać Studnię. A teraz spójrzcie na wieże zamku. Słońce się za nią chow...