Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2018

Przystanek 6, Wielkie Równiny

Po kilku noclegach wśród starych murów skalnego miasta, na zamku - Perle Dawnej Epoki, czeka nas byt całkowicie odmienny. Tam, nawet jeśli nie doznaliśmy przepychu miasta, mogliśmy poczuć energię zakorzenioną w każdym zakamarku. Zamek chronił nas przed deszczem, nadmiernym słońcem, pozwalał przechowywać jedzenie i dobytek w bezpiecznym miejscu. Każdy mógł robić to, na co miał ochotę, mieliśmy kilku samotników, inni łączyli się w małe grupy. W głowach swoich mogliśmy wyobrażać sobie i odgrywać sceny z Królewskiego dworu, mogliśmy dostrzec kilka pozostałości po normalnym życiu, które prowadzili mieszkańcy miasta. To był z pewnością potrzebny czas, aby przemyśleć kilka kwestii. Na szczęście nie musimy doznawać tych wielkich przykrości, które spowodowały, że dwór królewski wraz z ludem musiał się wynieść ze Stolicy. Przemierzymy jednak podobną drogę, która zaprowadziła ich nad morze. W międzyczasie zrobimy kilka przystanków. Pierwszym z nich są Równiny - właśnie rozpościerają się przed na...

Przystanek 5, Ruiny Zamku

Wielu z was z pewnością się zastanawia, dlaczego nas ten cholerny Ernest zaprowadził na Zamek najtrudniejszym podejściem z możliwych; dlaczego musieliśmy przedzierać się przez gęste krzewy, wspinać się na drzewa, przeciskać przez pionowy komin, czołgać przez wydrążony otwór w wielkiej skale, brudząc się podczas tego podejścia błotem, zdzierając skórę o pieskowe powierzchnie, raniąc się ostrymi kolcami krzewów dzikiej róży i agrestu, parząc skórę o liście pokrzywy, szpikując sobie dłonie i golenie igłami ostu? Dlaczego? W pierwszym rzędzie pragnę przeprosić was, moi drodzy, lecz przejście tej drogi było konieczne dla zrozumienia istotnej sprawy. Gratuluje wam, bo dostać się tu z ciężkim plecakiem jest naprawdę sukcesem. Zresztą, niestety, niektórzy się poddali, poszli dookoła - Ci najpewniej przy następnej okazji, czyli przed kolejnym wyzwaniem, całkowicie zrezygnują ze Złotego Szlaku. Bardzo was proszę, bądźcie dla nich łaskawi, pomagajcie im, wspierajcie ich, tak jak potraficie n...

Przystanek 4, Studnia Słońca

Obóz spakowany! Możemy być z siebie dumni. Mamy za sobą pierwsze noce spędzone na szlaku. Rozbiliśmy obóz i podzieliliśmy się obowiązkami. Wielu z nas dużo pracowało, inni mniej, poświęcając swoją uwagę wspieraniu i podziwianiu tych pierwszych. Taki podział jest zupełnie naturalny i potrzebny. Poradziliśmy sobie świetnie, zbliżyliśmy się do siebie i mamy wszelkie podstawy do tego, aby wyruszyć w kierunku Studni. Na pewno o niej słyszeliście. Droga nie jest najtrudniejsza, ale dość długa. Musimy obejść Bagno i zajść z drugiej strony Skalnego Miasta. Zajmie nam to sześć godzin. Jeśli nam się uda, zobaczymy słońce padające na wieżę ruin, a jest to szczególny moment, o którym wam opowiem na miejscu. Moi drodzy, ruszamy! Na wielu twarzach widzę zmęczenie, radość i zdumienie jednocześnie. Nie robiliśmy dłuższych przerw i mamy świetny czas. Przybyliśmy piętnaście minut temu, złapaliśmy oddech, mieliśmy już okazję podziwiać Studnię. A teraz spójrzcie na wieże zamku. Słońce się za nią chow...

Przystanek 3, Ogień Wyobraźni

Jest już późno, wszyscy się napracowaliśmy, wreszcie możemy się ogrzać i zjeść posiłek. Mamy w sobie coś nadzwyczajnego, wiecie? Każdy to ma. Nie da się tego w żaden sposób dotknąć, ani zbadać. A jednak na co dzień tego używamy, niejedni są silnie z tym związani, wręcz zniewoleni. Nie, nie jest to dusza, jak niektórzy z was próbują zgadywać szeptem. Mówimy o czymś, nad czym rzadko kto potrafi zapanować. I nie są to myśli, które wszelako mogą być pochodną… no właśnie. Czego? Tym niesamowitym czymś, właściwie nieistniejącym z punktu widzenia przeciętnego człowieka, jest wyobraźnia. Nieistniejąca? Czy na pewno wyobraźnia nie jest swego rodzaju bytem? Czy na pewno jest tak odległa i nie przystająca do nas jak nam się wydaje? Kiedyś myślałem, że to ktoś obcy we mnie, kto ma mnie prowadzić przez życie. A prowadził mnie często ścieżkami przez piekła, topił w czarnym morzu, prowadząc ku mulistemu dnu. Nieświadomy tej drogi myślałem, że to szlachetna droga ku śmierci. Nie wiedziałem jeszcze wt...

Przystanek 2, Mitologiczne Bagno

Oto stoimy przed największym bagnem jakie istnieje. Jego historia sięga bardzo daleko, nikt dokładnie nie wie gdzie sięga, bowiem najprawdopodobniej nie jest to możliwe. Z tym trzeba nauczyć się żyć. Na ten czas nie jest nam dane poznać najczystszej prawdy naszego pochodzenia. Mówi się, że z tego bagna zrodził się pierwszy człowiek doliny: Hinazed. Wyrzeźbił on dla siebie kobietę z drzewa tkwiącego pośrodku bagna. Nazwał ją Jamesza, a następnie ją ożywił. To są nasze wierzenia. Czymże jest wiara? To przecież jedynie nasze dogłębne przekonanie o czymś, czego nie da się w żaden logiczny sposób wytłumaczyć, czego nie można dotknąć, czego nie udaje nam się wyrazić nawet tak skutecznym narzędziem jak słowa. Możecie odnieść takie wrażenie, że stoję w opozycji do wiary. To jedynie wrażenie. Wiara może być naprawdę potężna. Lecz wiara ta nie ma wiele wspólnego z opowieściami ludowych bajarzy. Biorąc pod uwagę, że ani Hinazed ani Jemesza nie potrafili pisać, nie mogli nam też niczego przekazać...

Przystanek 1, Dolina Myśli

W dolinie jest pięknie, jest zielono, nauczyliście się żyć w ciasnocie pomiędzy drzewami i zaroślami. Jest duszno, parno, a słońce uroczo, lecz niezdarnie przepycha się pomiędzy bujnymi koronami. Każdego ranka, kiedy się budzicie, wdychacie ochoczo powietrze, i mimo tego, że czujecie, że skądś zalatuje, to machacie na to ręką. Całe życie mi zalatuje, tak już jest, mówi wielu z was. W tej dolinie uczyliście się żyć od niemowlaka, trudno żebyście oczekiwali zapachu gwiazd wśród podniebnych szczytów. Żyliście w przekonaniu, że poza tą mało zrozumiałą i rozległą przestrzenią w ogóle coś istnieje. Mogliście chodzić wzdłuż i wrzesz, ale spotkaliście nie wiele więcej ponad bagna, drobne osady, niebezpiecznych rabusiów, groźne zwierzęta, a także masę przesądów, zabobonów i przypowieści ludowych, które zalęgły się głęboko w waszych głowach. Jest jeszcze Bóg. Tak, to do niego nauczyliście się kierować swoje zwątpienia, potrzeby i marzenia w bożych domach. Słuszny kierunek, jednak prawdziwego bó...