Przystanek 6, Wielkie Równiny

Po kilku noclegach wśród starych murów skalnego miasta, na zamku - Perle Dawnej Epoki, czeka nas byt całkowicie odmienny. Tam, nawet jeśli nie doznaliśmy przepychu miasta, mogliśmy poczuć energię zakorzenioną w każdym zakamarku. Zamek chronił nas przed deszczem, nadmiernym słońcem, pozwalał przechowywać jedzenie i dobytek w bezpiecznym miejscu. Każdy mógł robić to, na co miał ochotę, mieliśmy kilku samotników, inni łączyli się w małe grupy. W głowach swoich mogliśmy wyobrażać sobie i odgrywać sceny z Królewskiego dworu, mogliśmy dostrzec kilka pozostałości po normalnym życiu, które prowadzili mieszkańcy miasta. To był z pewnością potrzebny czas, aby przemyśleć kilka kwestii. Na szczęście nie musimy doznawać tych wielkich przykrości, które spowodowały, że dwór królewski wraz z ludem musiał się wynieść ze Stolicy. Przemierzymy jednak podobną drogę, która zaprowadziła ich nad morze. W międzyczasie zrobimy kilka przystanków. Pierwszym z nich są Równiny - właśnie rozpościerają się przed nami. Nam zajęło to cały dzień, aby tutaj dotrzeć. Poruszając się jednak w kilkanaście tysięcy osób wraz ze zwierzętami i wozami, to duże wyzwanie. Nasi wygnańcy szli dwa dni bez większych przerw, z wyjątkiem postojów na napojenie i nakarmienie zwierząt. Równiny opisywane były wielokrotnie w romantycznych odcieniach przez nadwornych poetów i pisarzy. Nie mieli oni jednak okazji dłużej na nich przebywać. Wielcy Podróżnicy, jak obieżyświat Leopolias, tak. Ten ostatni zresztą publicznie wyśmiewał skrybów, że Równiny z ich tekstów to obraz ich wyobraźni, w rzeczywistości zaś, jest to teren, na którym nie jest łatwo przetrwać. Leopolias, jako jeden z bardzo niewielu, podróżował przez te tereny sam, wiedział o czym mówił. Mało kto znał lepiej tę ziemię, niż on. Reszta narodu przekonała się o prawdziwym charakterze Równin właśnie dopiero podczas migracji. 

Na równinach trzeba trzymać się razem. Tutaj nie możemy pozwolić sobie na odłączanie się, na realizowanie indywidualnych planów działania. Nie ma tu miejsca na podziały - wszyscy jesteśmy równi, nie ma tu miejsca na nieporozumienia - spory nie rozwiązywane polubownie kończą się wydaleniem z obozu obu stron konfliktu. Swego czasu na obozie szkoleniowym wygnany został sam Leopolias wraz ze swoim wrogiem - Daradegiem. Nie zamierzali błagać o powrót do obozu, to nie było w ich typie. Wpierw bezwiednie, a następnie z coraz większym rozmachem i zamysłem, zaczęli wytyczać szlaki przemierzające te ogromne równinne tereny. Obaj wówczas stali się znanymi podróżnikami o wielkiej sile charakteru i budzących podziw umiejętnościach przetrwania. Po wielu wspólnych przygodach zawarli przyjaźń, którą zdołała rozdzielić jedynie śmierć Daradega. Ich dokonania opisywane są w wielotomowych tekstach, tak wiele ich było. My jednak nie jesteśmy tymi dwoma. Równiny dają szansę tylko tym, którzy trzymają się razem. Każda najmniejsza umiejętność będzie przydatna. Każda wiedza znajdzie swoje zastosowanie, choćby najbardziej niepozorna. Aby przetrwać tutaj ponad tydzień wędrówki,, będziemy musieli zbudować przenośną kuchenkę polową, plecione płyty na chaty, płoty okalające obóz, w każdym obozie będzie trzeba kopać kanały odpływowe i wieże wartownicze, etc. Ponieważ nie wiemy czy w głębi równin znajdziemy drewno i wodę, jesteśmy zmuszeni zabrać tych surowców jak najwięcej ze sobą, a część wyposażenia zbudować. Wymagana jest współpraca i dobra organizacja. Dzisiaj dopóki słońce jeszcze wisi na nieboskłonie pracujemy ile sił, jutro też. Wieczorami będziemy jedli i śpiewali, prosząc wszelkie siły i bóstwa o powodzenie na równinach. Nie chodzi tu wcale o religię, przekonania czy Boga. Chodzi o połączone dobre wibracje, o wiarę w sukces, o wzajemną otuchę, budowanie fundamentu pod pewną siebie grupę ludzi. W końcu wyruszamy skoro świt, i powrotu nie będzie. 

Wiecie przecież… prawda bywa brutalna. Osoby, które przeszkadzają w ważnych przedsięwzięciach, blokują ważne działania, są niczym stalowa kula u nogi i szkodzą wielokrotnie bardziej niż pomagają, dlatego są odrzucani. Zawsze tak było i będzie. I nie chodzi tu oto, że owy bliźni nie zasługuje na miłość, że to zupełnie nie leży w jego interesie, że potrzebuje specjalistycznej pomocy. To jest naturalna selekcja w warunkach podwyższonego zagrożenia. Nie można sobie pozwolić na to, aby jednostka narażała krocie osobników swojego gatunku, wyjaśniając to w taki prosty, biologiczny sposób. Trzeba nauczyć się w życiu przełamywać swoje granice, przekuwać słabość w siłę, odbijać się od dna wyżej, niż się kiedykolwiek było, podawać swoją dłoń, która często wydaje nam się licha i słaba, a jednak… w obliczu kryzysowej sytuacji okazuje się, że to właśnie ta dłoń, która wydaje się być blada i wyposażona w łamliwe palce, chwyta mocno niczym stalowe cęgi, ratując życie, powstrzymując bieg zdarzeń, prowadzących od tragedii, wyciągając innego człowieka ze szponów, wydawałoby się, przeznaczenia. Każdy z nas ma moc ratowania życia. Każdy z nas ma potężną siłę, aby pozbyć się siebie, choćby na chwilę, aby komuś się poświęcić, aby się zjednoczyć, współczuć, połączyć w ciasne szeregi mimo sprzecznych przekonań. Wszyscy, jeden człowiek po drugim, tak jak tu stoimy, jesteśmy bohaterami, jesteśmy wyjątkowi, mamy dobre serca i kolorowe dusze. To, czy wy również tak myślicie i czujecie o sobie i o innych, zależy jedynie od waszej otwartości, od waszego umysłu, od waszej wiary w człowieka. Widzę jak wasze miny przybierają dziwne kształty. Naprawdę? Nie ma to być wzniosłe przemówienie, nie jest to kazanie, nie ma tu przebijać patos i łzawa przypowieść. Powinniście sami to wiedzieć, powinniście czuć sprawczość i pewność siebie od urodzenia, ale niestety wiele wydarzeń wam to uniemożliwia. Nikt nas tego nie uczy, nikt nam tego nie mówi - skąd mamy o tym wiedzieć?! Wychowujemy się od dziecka w spętanym świecie, w którym jedyne co powinniśmy robić to uczyć się i pracować, tak strasznie jesteśmy bezwartościowi, prawda? Zupełnie jakbyśmy byli pustką, którą należy wypełnić, aby stała czymś więcej, niż niczym. Tak nie jest. Od urodzenia jesteśmy pełnią, która rozwija z wiekiem. Nikt nie ma takiej wyobraźni jak dziecko. Jako dzieci jesteśmy podłączeni do niesamowitego świata, do którego zazwyczaj wraz z dorosłością tracimy dostęp. Steruje się nas na tory wiedzy i doświadczenia. Pustka jest jedynie czymś, czego nasze ludzkie oko nie dostrzega, bowiem przeznaczona jest duszy. Wiele innych rzeczy też nie widzimy, a jednak uznajemy za istniejące. Ale tego, że nosimy w sobie wielką moc, którą możemy rozwijać i stosować w życiu, że mamy nieograniczone dobro, którym możemy się dzielić, że potrafimy kochać siebie i wszystkich innych, że jesteśmy wraz z naturą i światem dookoła falującą jednością, nie wiemy, nie widzimy, nie rozumiemy - choć nieraz czujemy, że jest w nas coś więcej niż licha świadomość bólu lub radości. Najpiękniejsze jest to, że możemy w każdej chwili zacząć widzieć, czuć - dusza potrafi się zregenerować, a nawet odrodzić. Ktoś mógłby powiedzieć: co ja, taki mały człowiek mogę zdziałać? Jestem za słaby, nie mogę? To ja wtedy się pytam: a co ma powiedzieć mała, narażona na wielkie, agresywne osobniki, mrówka? Mrówka zawsze walczy o swoich kompanów, całe swoje życie buduje, i nie zastawia się czy ma siłę, tylko z niej korzysta najlepiej jak potrafi. Ludzie, nie zastanawiajcie się, czyńcie wszystkie te małe rzeczy, które uczynią was wielkimi. 

Od jutra czeka nas wiele wyzwań. Pamiętajcie, że nie ma ludzi lepszych i gorszych, są jedynie tacy, co się zgubili oraz tacy, co się odnaleźli. Starania widać zawsze, u każdego, nawet jeśli nie udaje się ich porównać między sobą. Czy ktoś z was nie czuje się na siłach iść z innymi ramię w ramię z wiarą w sercu? Niech zostanie tutaj, na bezpiecznym brzegu Równiny. Żeby ruszyć dalej Złotym Szlakiem musicie czuć się gotowi. Wbrew pozorom trudniejsze życie czeka was tu, na krańcu waszych przekonań albo też przed murem ograniczeń, które wy sami sobie wybudowaliście lub ktoś, kiedyś wam go stworzył. Zapomnijcie o przekonaniach, które was blokują, zapomnijcie o murze, który przed wami stoi, o ograniczeniach, które oddzielają was od waszej mocy. Kto wyjdzie z Równin cało, doznając wielu przygód smutnych i pięknych, zawiąże trwałą przyjaźń ze swoimi podróżującymi kompanami, poczuje siłę i miłość, znajdzie wiarę i dusze. Nawet jeśli są wśród nas są wrogowie - zaprzyjaźnią się - dokładnie tak, jak stało się z Leopoliasem i Daradegiem. Oby ta legenda spełniła się. Tego życzę wam i sobie.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Przystanek 2, Mitologiczne Bagno

Przystanek 3, Ogień Wyobraźni